Narratives of the European Union

Die Narrative der Europäischen Union | Narracje Unii Europejskiej


Przystępowanie nowych krajów członkowskich do Unii Europejskiej (lub z perspektywy UE jej rozszerzenie) stało się częścią samookreślenia Unii zarówno jako pożądanego, jak i lepszego systemu politycznego. Ów dyskurs atrakcyjności UE jest ściśle powiązany z kreowaniem licznych narracji na temat pozytywnej natury Unii, zaś zapoczątkowana w latach 90-tych tendencja ta wzmacniała się w miarę kolejnych rozszerzeń Wspólnoty (2004, 2007, 2013). Promowanie zarówno pozytywnego obrazu UE, jak i wizerunku jej nadrzędności służy przede wszystkim ukształtowaniu się i stabilizacji tożsamości instytucjonalnej Unii.[1] Owe narracje oparte są na (często wysoce technicznych) regulacjach i dyrektywach unijnych, które wykraczają poza porządki prawne państw członkowskich, prowadząc tym samym do stworzenia unikalnego systemu prawnego i politycznego.

Narracja wyższości Unii Europejskiej

Kluczowym elementem “narracji wyższości” jest uniwersalistyczna interpretacja wartości wspólnotowych UE i ich etycznej nadrzędności wobec krajów spoza Unii[2] i coraz częściej vis-à-vis państw członkowskich, gdy podejrzewane jest naruszenie wartości wspólnotowych wewnątrz Unii. W ostatnim czasie wiele krajów było przedmiotem tych narracji: Polska i Węgry (biorąc pod uwagę zasadę państwa prawa), Portugalia, Irlandia, Grecja i Hiszpania (ze względu na dyscyplinę fiskalną) oraz Rumunia i Bułgaria (mając na uwadze dobre rządzenie i transparentność).

Ponadto UE określiła siebie w stosunku nadrzędności do innych systemów politycznych (czy to USA, Rosji czy Chin) w wyniku przekonania przedstawicieli własnych elit politycznych, iż działają oni z poczucia sprawiedliwości, obowiązku ochrony praw człowieka, zasad”dobrego rządzenia” (good governance) i zrównoważonego rozwoju, a nie ze względu na korzyści materialne.[3] UE często podkreśla własne progresywne stanowisko na przykład w promowaniu i wdrażaniu globalnej polityki ochrony środowiska. W ten sposób Unia Europejska pokazuje swoją wyższość normatywną, ale również wiodącą rolę wobec pozostającymi za nią w tyle mocarstw, np. USA.

Unia Europejska jako mocarstwo normatywne

Oczywiście „narracje wyższości” nigdy nie są w pełni spójne. Również w przypadku Unii Europejskiej widoczne są „normatywne pęknięcia”, jeśli się bliżej przyjrzymy jej pozytywnemu wizerunkowi. Duża część działań w polityce UE wynika z interesów materialnych państw członkowskich, nie zaś z czysto normatywnych przekonań. Dlatego obraz Unii jako zielonego mocarstwa normatywnego jest empirycznie sprzeczny.[4] Jak twierdzą niektórzy badacze,[5] charakterystyczna postawa Unii w polityce ochrony środowiska nie wynika jedynie z głęboko zakorzenionej orientacji normatywnej, lecz także z istotnych konfliktów w obszarze biotechnologii i jej znaczenia dla gospodarek poszczególnych państw członkowskich.

Ponadto pozytywny obraz Unii jako podmiotu polityki zagranicznej kierującego się dobrem wspólnym nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w jej aktywnościach na arenie międzynarodowej.Pomimo widocznego wpływu praw człowieka na dyskurs polityczny UE, zostało również udokumentowane, że państwa trzecie łamiące prawa człowieka nadal są częstymi nabywcami europejskiej broni i technologii wojskowych.[6]

Konsekwencje tworzenia narracji dla Unii Europejskiej

Jakie konsekwencje niesie ze sobą tworzenie narracji dla Unii Europejskiej?Z jednej strony, jeśli narracje są głęboko zakorzenione w systemie prawnym ustroju, to stają się one trudne do usunięcia. Z drugiej strony, zbyt wiele niedociągnięć w normatywnej spójności może prowadzić do załamania się legitymacji politycznej, do której dany ustrój aspiruje.

Podczas gdy kraje kandydujące do członkostwa w Unii Europejskiej muszą przejść przez skomplikowane i ciężkie negocjacje, których celem jest dostosowanie jak największej ilości przepisów do prawa unijnego (tzw. acquis communautaire, stanowiącego tożsamość instytucjonalną UE), wycofujące się kraje (Wielka Brytania będzie pierwszym tego przypadkiem) będą musiały przejść proces odwrotny. Biorąc pod uwagę złożoność prawną UE proces ten może trwać dłużej niż przewidziane dwa lata (o których mówi artykuł 50 Traktatu z Lizbony), a nawet wtedy całkowite usunięcie przepisów UE z prawa krajowego Wielkiej Brytanii nie będzie możliwe. Same renegocjacje stosunków handlowych z innymi krajami zajmą lata, ponieważ UE zawarła szereg umów handlowych z krajami spoza Unii w ostatnich dziesięcioleciach. Kiedy Wielka Brytania opuści UE, zmuszona będzie ona do renegocjowania tych umów ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. A to tylko niewielka część korpusu prawa unijnego. Co więcej, umowa dotycząca Brexitu będzie musiała być międzynarodowym traktatem i z tego tytułu będzie wymagała ratyfikacji przez poszczególne państwa członkowskie UE. Jest mało prawdopodobne, aby był to proces szybki i bezproblemowy. W tym świetle UE jest skuteczna w utrzymywaniu stabilności ustrojowej, nawet w przypadku planowanego wystąpienia któregoś z jej członków.

U progu nowego kryzysu legitymizacji?

Mimo opisanej wyżej stabilności ustrojowej normatywne niespójności UE mogą stać się źródłem destabilizacji. Niespójności te są wyraźnie widoczne na przykład w niedawnym porozumieniu między UE a Turcją, które zostało podpisane w marcu 2016. Umowa reguluje, że Turcja de facto zamyka swoje granice dla imigrantów i że za każdego odesłanego syryjskiego uchodźcę z wysp greckich do Turcji jeden z syryjskich uchodźców może legalnie wyjechać z Turcji do UE. Umowa UE-Turcja została zawarta ze znaczną szkodą dla procesu demokratycznego w UE. Chodzi nie tylko o zawarcie porozumienia z coraz bardziej autorytarną Turcją,lecz także proces decyzyjny w samej Unii.

Umowa została bowiem podpisana bez udziału Parlamentu Europejskiego i bez opinii Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Z tego względu można argumentować, że umowa narusza wartości konstytuujące Unię Europejską, a także jest ona kłopotliwa dla jej obrazu jako instytucji gwarantującej ochronę praw człowieka. Prawo międzynarodowe zakazuje praktyk typu refoulement (odsyłanie ofiar prześladowań do ich prześladowców) i zbiorowego wydalania bez rozpatrzenia wniosków o azyl, które porozumienie UE-Turcja zasadniczo sankcjonuje. W ten sposób UE może być właśnie na krawędzi nowego kryzysu legitymizacji ze względu na własne naruszenie zasad prawa międzynarodowego.

_____________________

Literatura

  • Stråth, Bo, “A European identity: To the historical limits of a concept”,  European Journal of Social Theory, 2002, 5 (4), 387–401.
  • White, Jonathan, “Europe in the political imagination”,  Journal of Common Market Studies, 2010, 48 (4), 1015 –1038.
  • Wiener, Antje, “Contested meanings of norms: A research framework”, Comparative European Politics, 2007, 5, 1–7.

Serwisy internetowe

  • European Papers: http://europeanpapers.eu/en/e-journal/disintegration-through-law (dostęp: 19. grudnia 2016).

_____________________

[1] Jennifer Mitzen, “Anchoring Europe’s civilizing identity: Habits, capabilities and ontological security”, Journal of European Public Policy, 2006, 13 (2), s. 270–85.
[2] Jürgen Habermas, “Making sense of the EU: Towards a cosmopolitan Europe”, Journal of Democracy, 14 (4) 2003, 86–100.
[3] Sjursen, Helene, “What kind of power?”, Journal of European Public Policy, 2006, 13 (2), s. 169–81.
[4] Lenschow, Andrea and Sprungk, Carina, “The myth of a green Europe”, Journal of Common Market Studies, 48 (1) 2010, s. 133 –54.
[5] Robert Falkner, “The political economy of normative power Europe: EU environmental leadership in international biotechnology regulation”, Journal of European Public Policy, 14 (4) 2007, s.507–26.
[6] Ramon Pardo Pacheco, “Normal power Europe: Non-proliferation and the normalization of EU’s Foreign Policy”,  Journal of European Integration, 34 (1) 2012, s. 1–18.

_____________________

Zdjęcie
Greek flag and the European Union flag © Elias Bizannes (via Flickr)

Zalecany sposób cytowania
Karolewski, Ireneusz P.: Narracje Unii Europejskiej. W: Public History Weekly 4 (2016) 43, DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2016-7979

Z języka angielskiego przełożyła Alicja Sielska

Odpowiedzialność redakcyjna
Dominika Uczkiewicz / Krzysztof Ruchniewicz

Copyright (c) 2016 by De Gruyter Oldenbourg and the author, all rights reserved. This work may be copied and redistributed for non-commercial, educational purposes, if permission is granted by the author and usage right holders. For permission please contact: elise.wintz (at) degruyter.com.

The accessions to the European Union (or, from the EU perspective, the enlargements) have become part of the EU’s self-understanding to be not only a desirable supranational polity but also a superior one. The attractiveness of the EU gave, partially, birth to a number of narratives about the nature of the EU, which became pronounced in the 1990s and flourished in the heyday of the EU enlargements (2004, 2007, 2013). Since the 1990s, the EU has engaged in the promotion of both positive self-images and images of superiority as a means to crystallize and stabilize its own institutional identity.[1] These narratives are based on the EU’s (often technical) regulations that transcend the legal orders of the member states, thus contributing to the creation of a unique legal and political system.

Superiority Narratives of the European Union

The key element of the superiority narratives is the universalist interpretation of the community values of the EU and their ethical supremacy vis-à-vis non-EU countries[2] and, increasingly, vis-à-vis member states, whenever a breach of the community values within the EU is suspected. Recently, a number of countries have been subject to these narratives: Poland and Hungary (when it comes to the rule of law), Portugal, Ireland, Greece and Spain (when it comes to fiscal discipline) and Romania and Bulgaria (when it comes to good governance and transparency).

In addition, the EU has defined itself as superior to other polities (be it the USA, Russia, or China), as it is believed, by its own political elites, to act out of a sense of justice or duty pertaining to human rights, principles of good governance, or sustainable development, rather than material interests.[3] Often, the EU stresses its progressive stance, for instance, in promoting and implementing global environmental policies. By so doing, the EU not only shows its normative superiority, but also asserts its leading role and depicts, for instance, the USA as a laggard.

EU as a green normative power

Superiority narratives are never fully consistent. Also in the case of the EU, cracks are visible, if one takes a closer look at the positive self-images. The majority of EU policies result from material interests of the member states rather than from purely normative convictions. This is why the image of the EU as a green normative power is empirically contradictory.[4] As some EU scholars argue,[5] the EU’s distinctive stance in environmental politics is not simply the product of a deep-rooted normative orientation but frequently the result of material conflicts over biotechnology and its role for the economies of the individual member states.

Also, the positive view of the EU as a foreign policy actor guided by the common good does not always accurately depict the foreign policy actions of the EU. Despite the visible impact of human rights on the political discourse of the EU, it is well documented that third countries with poor human rights records are still frequent recipients of European weapons and military technology.[6]

Consequences of the creation of narratives for the EU

What consequences do the creation of narratives have for the EU?

On the one hand, if narratives are ingrained in the legal body of a polity, they become difficult to remove. On the other hand, too many cracks in the normative consistency can lead to a breakdown of legitimacy a given polity aspires to have. Whilst EU newcomer countries have to go through complex and excruciating accession negotiations whose goal is to adapt as much as possible of the EU’s body of legal regulations (the so-called acquis communautaire, which is the institutional identity of the EU), withdrawing countries – the UK will be the first one to test it – will have to go through the process in reverse.

Given the legal complexity of European integration, this process is likely to take more than the envisaged two years (Article 50 of the Lisbon Treaty) and, even then, a complete removal of the EU regulations from British domestic law will not be possible. The renegotiation of trade relations with other countries alone will take years to finalize, because the EU has negotiated numerous trade agreements with non-EU countries in recent decades. When the UK leaves the EU, it will need to renegotiate these agreements with all the interested parties. And this is only a small share of the EU body of law. Even more, the Brexit agreement will have to be an international treaty and, by virtue of this, it will require ratification by each EU member state. The process is unlikely to be quick and efficient. In this sense, the EU has been capable of keeping the members together, even in the case of an envisaged exit.

On the brink of a new legitimacy crisis?

In contrast, the cracks in the normativity of the EU are clearly visible in the recent EU-Turkey Agreement, which was signed in March 2016. The agreement stipulates that Turkey de facto closes its border to migrants and that, for every Syrian refugee sent back, one can legally immigrate to the EU. However, the EU-Turkey Agreement came at substantial democratic cost. This is not only due to a pact with an increasingly authoritarian Turkey but also with regard to the decision-making process within the EU.

The agreement was signed without any participation of the European Parliament and without an opinion from the Court of Justice. In this context, one could argue that the agreement undermines constitutional values of the European Union and is also highly problematic for the human rights image of the EU. International law prohibits “refoulement” (returning of persecution victims to the oppressors) and collective expulsion without processing their asylum applications, which the EU-Turkey agreement essentially sanctions. Thus, the EU might be on the brink of generating a new legitimacy crisis over its own violation of the principles of international law.

_____________________

Further Reading

  • Stråth, Bo, “A European identity: To the historical limits of a concept”,  European Journal of Social Theory, 5 (4) 2002, pp. 387–401.
  • White, Jonathan, “Europe in the political imagination”,  Journal of Common Market Studies, 48 (4) 2010, pp. 1015 –1038.
  • Wiener, Antje, Contested meanings of norms: A research framework, Comparative European Politics, (5) 2007, pp. 1–7.

Web Resources

  • European Papers: http://europeanpapers.eu/en/e-journal/disintegration-through-law (last accessed 19. December 2016).

_____________________

[1] Jennifer Mitzen, “Anchoring Europe’s civilizing identity: Habits, capabilities and ontological security”, Journal of European Public Policy, 2006, 13 (2), 270–85.
[2] Jürgen Habermas, Making sense of the EU: Towards a cosmopolitan Europe, Journal of Democracy, 14 (4) 2003, 86–100.
[3] Sjursen, Helene, “What kind of power?”, Journal of European Public Policy, 2006, 13 (2), 169–81.
[4] Lenschow, Andrea and Sprungk, Carina, “The myth of a green Europe”, Journal of Common Market Studies, 48 (1) 2010, pp. 133 –54.
[5] Robert Falkner, “The political economy of normative power Europe: EU environmental leadership in international biotechnology regulation”, Journal of European Public Policy, 14 (4) 2007, pp.507–26.
[6] Ramon Pardo Pacheco, “Normal power Europe: Non-proliferation and the normalization of EU’s Foreign Policy”,  Journal of European Integration, 34 (1) 2012, pp. 1–18.

_____________________

Image Credits
Greek flag and the European Union flag © Elias Bizannes (via Flickr)

Recommended Citation
Karolewski, Ireneusz P., Narratives of European Union. In: Public History Weekly 4 (2016) 43, DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2016-7979

Editorial Responsibility
Dominika Uczkiewicz / Krzysztof Ruchniewicz

Copyright (c) 2016 by De Gruyter Oldenbourg and the author, all rights reserved. This work may be copied and redistributed for non-commercial, educational purposes, if permission is granted by the author and usage right holders. For permission please contact: elise.wintz (at) degruyter.com.

Die Beitritte zur Europäischen Union (oder aus der Sicht der EU: ihre Erweiterungen) sind ein Teil des Selbstverständnisses der EU geworden. Einer EU, die nicht nur als ein erwünschtes, sondern auch als überlegenes politisches System gesehen wird. Diese Anziehungskraft der EU hat unter anderem zur Entstehung von mehreren Narrativen über das Wesen der EU beigetragen, die sich in den 90er Jahren entwickelten und in der Hochphase der EU-Erweiterung (2004, 2007, 2013) florierten. Seit den 90er Jahren hat die EU die Förderung sowohl von positiven Selbstbildern als auch von Darstellungen der Überlegenheit betrieben, um ihre eigene institutionelle Identität zu generieren und zu stabilisieren.[1] Diese Narrative fußten auf (häufig technisierten) Regelungen und Richtlinien der EU, die über die jeweiligen Rechtsordnungen von Mitgliedsstaaten hinausgingen und damit zur Entwicklung eines besonderen rechtlichen und politischen Systems der EU beitrugen.

Überlegenheitsnarrative der Europäischen Union

Das wesentliche Element der Überlegenheits-Narrative ist die universalistische Interpretation der Gemeinschaftswerte der EU und ihre ethische Vorrangstellung gegenüber den Nicht-EU Staaten[2] und immer häufiger auch gegenüber den Mitgliedsstaaten, wenn eine Verletzung der Gemeinschaftswerte innerhalb der EU vermutet wird. In jüngster Zeit wurden mehrere Staaten mit solchen Narrativen konfrontiert: Polen und Ungarn (Verletzung der Rechtsstaatprinzipien), Portugal, Irland, Griechenland und Spanien (Verletzung der Haushaltsdisziplin) und Rumänien und Bulgarien (Verletzung der Transparenz und good governance).

Darüber hinaus hat die EU sich selbst als überlegen gegenüber anderen politischen Systemen definiert (sei es gegenüber den USA, sei es gegenüber Russland), da die politischen Eliten der EU davon überzeugt waren, dass sich die Union nach Gerechtigkeitsprinzipien, Menschenrechten oder Kriterien der nachhaltigen Entwicklung ausrichtet und weniger materielle Interessen verfolgt.[3] Häufig betont die EU dabei ihre fortschrittliche Ausprägung, zum Beispiel durch die Förderung und Implementierung von globalen Umweltstandards. Auf diese Weise zeigt die EU nicht nur ihre normative Überlegenheit als Avantgarde, sondern definiert auch andere Länder, z.B. die USA, als rückständig.

Die EU als normative Macht

Die Überlegenheitsnarrative sind jedoch selten völlig konsistent. Wenn man die positiven Selbstbilder näher betrachtet, werden “normative Risse“ auch bei der EU sichtbar. Die Mehrheit der EU-Entscheidungen resultiert eher aus materiellen Interessen der Mitgliedsstaaten als aus rein normativen Motiven. Deshalb ist das Bild der EU als normative Umweltmacht empirisch widersprüchlich.[4] Wie einige EU-Experten argumentieren,[5] ist die spezifische Grundhaltung der EU gegenüber der Umweltpolitik nicht einfach als Produkt einer tiefergreifenden normativen Orientierung zu verstehen, sondern häufig Resultat materieller Konflikte über die Rolle der Biotechnologie und ihre Bedeutung für die Wirtschaft der einzelnen Mitgliedsstaaten.

Die ebenfalls positive Selbstdefinition der EU als außenpolitischer Akteur, der primär vom Gemeinwohl geleitet wird, passt nicht immer zu den außenpolitischen Aktivitäten der EU. Trotz der großen Bedeutung der Menschenrechte für den politischen Diskurs in der EU, ist es mittlerweile ausreichend dokumentiert, dass Drittländer mit einer Vorgeschichte an Menschenrechtsverletzungen nach wie vor willkommene Käufer von europäischen Waffen und Militärtechnologien sind.[6]

Konsequenzen von EU-Narrativen

Welche Konsequenzen haben nun diese Narrative für die EU selbst? Einerseits kann man die Narrative schwierig entfernen, sollten diese im Rechtssystem eines Gemeinwesens fest eingebettet sein. Andererseits können zu viele Risse in der normativen Konsistenz zu einem Zusammenbruch der Legitimität führen, die ein Gemeinwesen gerade für sich beansprucht.

Während sich Kandidatenländer komplexen und quälenden Beitrittsverhandlungen unterziehen müssen, deren Ziel es ist, möglichst viele EU-Rechtsvorschriften (das acquis communautaire, d.h. die institutionelle Identität der EU) in ihr Rechtssystem zu übersetzen, müssen austretende Länder (Großbritannien wird dies wohl als erstes Land erfahren) den umgekehrten Prozess durchlaufen. Angesichts der rechtlichen Komplexität der europäischen Integration wird ein EU-Austritt vermutlich länger als vorgesehene zwei Jahre dauern (Artikel 50 des Lissaboner Vertrags) und auch dann wird eine vollständige Entfernung der europäischen Vorschriften aus dem britischen Rechtssystem kaum möglich sein. Allein die Neuverhandlungen der Handelsverträge Großbritanniens mit den Nicht-EU-Staaten werden Jahre dauern, weil die EU in den letzten Jahrzehnten zahlreiche Wirtschaftsabkommen mit Drittländern abgeschlossen hat. Großbritannien muss nun alle die Verträge einzeln mit allen involvierten Ländern erneut verhandeln. Und dies ist nur ein geringer Teil des Regelwerkes der EU. Darüber hinaus wird der Austrittsvertrag Großbritanniens ein “gewöhnliches“ internationales Abkommen sein (ähnlich wie die Beitrittsverträge), womit es durch alle EU-Mitgliedsstaaten ratifiziert werden muss. Dies wird vermutlich weder schnell noch konfliktfrei verlaufen, da auch normative Kriterien wie Bewegungsfreiheit der EU-Bürger eine zentrale Rolle spielen werden. In diesem Sinne kann argumentiert werden, dass die EU ihre Mitglieder wirksam zusammenhält, sogar im Falle eines vorgesehenen Austritts.

Neue Legitimitätskrise in Sicht?

Trotz der stabilisierenden Wirkung des acquis communautaire werden in der Normativität in dem kürzlich beschlossenen Abkommen zwischen der Türkei und der EU vom März 2016 deutliche Risse sichtbar. Das Abkommen legt nämlich fest, dass die Türkei ihre EU-Grenze für Migranten schließt und dass für jeden von den griechischen Inseln zurückgeführten syrischen Flüchtling ein Flüchtling aus der Türkei in die EU einwandern darf. Allerdings kam das Abkommen mit erheblichen Demokratiedefiziten zustande. Und zwar war das nicht nur wegen des Pakts mit einer zunehmend autoritären Türkei der Fall, sondern auch hinsichtlich der problematischen Entscheidungsfindung innerhalb der EU.

Das Abkommen wurde nämlich ohne Beteiligung des Europäischen Parlaments und ohne eine Stellungnahme des Europäischen Gerichtshofs unterschrieben. Daher ließe sich argumentieren, dass das EU-Türkei-Abkommen die Werte der EU untergräbt und auch heikel für das Erscheinungsbild der EU in Bezug auf Menschenrechte ist. Das Völkerrecht verbietet nämlich das Refoulement (Auslieferung von Asylsuchenden an die Herkunftsstaaten, ohne dass der Asylantrag bearbeitet wird) sowie Massenausweisungen ohne Bearbeitung der Asylanträge, wie es das Abkommen im Grunde erlaubt. Dementsprechend könnte dies die EU in eine neue Legitimitätskrise stürzen und zwar wegen der Missachtung der eigenen Werte.

_____________________

Literaturhinweise

  • Bo Stråth: A European identity: To the historical limits of a concept. In: European Journal of Social Theory, 5 (2002), H.4, S. 387–401.
  • Jonathan White: Europe in the political imagination. In: Journal of Common Market Studies, 48 (2010), H.4, S. 1015 –1038.
  • Antje Wiener: Contested meanings of norms: A research framework. In: Comparative European Politics, 5 (2007), S. 1–7.

Webressourcen

  • European Papers: http://europeanpapers.eu/en/e-journal/disintegration-through-law (letzter Zugriff 19. Dezember 2016).

_____________________

[1] Mitzen, Jennifer: Anchoring Europe’s civilizing identity: Habits, capabilities and ontological security. In: Journal of European Public Policy, 13 (2006), H.2, S. 270–85.
[2] Habermas, Jürgen: Making sense of the EU: Towards a cosmopolitan Europe. In: Journal of Democracy, 14 (2003), H.4, S. 86–100.
[3] Sjursen, Helene: What kind of power? In: Journal of European Public Policy, 13 (2006), H.2, S. 169–81.
[4] Lenschow, Andrea and Sprungk, Carina: The myth of a green Europe. In: Journal of Common Market Studies, 48 (2010), H.1, S. 133 –54.
[5] Falkner, Robert: The political economy of normative power Europe: EU environmental leadership in international biotechnology regulation.In: Journal of European Public Policy, 14/4 (2007), S.507–26.
[6] Pacheco Pardo, Ramon: Normal power Europe: Non-proliferation and the normalization of EU’s Foreign Policy. In: Journal of European Integration, 34 (2012), H.1, S. 1–18.

_____________________

Abbildungsnachweis
Greek flag and the European Union flag © Elias Bizannes (via Flickr)

Empfohlene Zitierweise
Karolewski, Ireneusz P.: Narrative der Europäischen Union. In: Public History Weekly 4 (2016) 43, DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2016-7979

Übersetzt von Jana Kaiser (kaiser /at/ academic-texts.de)

Redaktionelle Verantwortung
Dominika Uczkiewicz / Krzysztof Ruchniewicz

Copyright (c) 2016 by De Gruyter Oldenbourg and the author, all rights reserved. This work may be copied and redistributed for non-commercial, educational purposes, if permission is granted by the author and usage right holders. For permission please contact: elise.wintz (at) degruyter.com.


Categories: 4 (2016) 43
DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2016-7979

Tags: , ,

4 replies »

  1. Ireneusz Karolewski hits a magic point by discussing the current situation of the EU; maybe the question of the legitimization of the EU is the most important. Once the EU starts to understand itself as the standard, or, in EU vocabulary: as the benchmark for good governance, its policy and politics get into increasing trouble. What is happening, especially since the start of the Euro, is a shift away from democratic standards towards market liabilities, on the one hand, and towards a legal regime, on the other hand, which are misused in order to avoid political action; both are orchestrated by compliant mainstream media that have chosen to play the advocates of power and not of critical thought.

    Karolewski mentions several incidents over the last years, but it is especially in the case of Greece that EU showed quite openly which standards rule at the end. The democratic one was the weakest when the German government decided to boycott a leftist sovereign in Greece. It did so by forcing a member of the EU to accept negotiated regulation – in fact, the German government understands regulation as if it was installed, once upon a time, by a godlike power, for eternity – and to accept a cruel market logic that lacks any kind of legitimization. One should ask how the EU’s leading powers, especially the current German political class, would act against countries and governments that declare themselves as openly hostile. The point is that the Greek case, as well as the deals with Turkey or Saudi Arabia, undermine its credibility, not only abroad but also amongst its own membership – the so-called double standards.

    The tragedy behind the scene: the country that understood itself, for nearly 40 years, as the guarantor of the European idea, that understood the European process as a historical chance to avoid chauvinistic policy and to overcome national egoism was (West) Germany, i.e., the Federal Republic of Germany. Since unification, Germany obviously sees in the EU a well-functioning tool to push its own national interests to the forefront – in the name of democracy, freedom, law, and, of course, in the name of Europe. There have been former German governments that tried to conceal this policy but the current German government is full of open contempt for and hostility towards all deviant opinions. People register these double standards; hardcore interests policy and the loss of credibility and democratic integrity form the nucleus of losing legitimization. Democracy without democratic legitimization is a contradiction in itself.

    In so far, Ireneusz Karolewski is right when he concludes: “Thus, the EU might be on the brink of generating a new legitimacy crisis over its own violation of the principles of international law.”

  2. Ireneusz Karolewski and Georgios Chatzoudis did good jobs in showing the antagonisms between ideology and reality in the European Union. Crises of legitimacy of EU democracy were recently often mourned. Jürgen Habermas, for example, identified democratic (legitimacy) deficits in supranational organizations as an important fuel for right wing populist attempts at renationalization.[1] The problem of cohesion between national states in the EU is part of the problem(s) of social cohesion within EU member states: Wolfgang Michal traced international frictions (in and outside of the EU) back to, firstly, technical and, secondly, economic developments.[2]

    I distill Michal’s interesting narration from a leftist German perspective here: Digitalization and automation create polarization in the employment market and an increasing disparity between high- and low-income households. The resulting disappearance of the middle class can also be observed in cultural aspects and leads to polarizations of society and discourse within European national states. But the EU’s tendencies to decomposition (as highlighted by Chatzoudis and Karolewski) are also results of these disparities.

    Last, but not less threatening, Michal sees an “aggressive Weltpolitik” as the German reaction to the polarizing social developments. This “Weltpolitik” subsumes hate and baiting against dictators and insurgents abroad as well as against refugees and terrorists at home. As the Wilhelminian term “Weltpolitik” suggests, according to Michal’s narration, the German (but not only German) reaction to socially polarizing technical progress and economic development is a rebirth of social imperialism.

    References
    [1] Jürgen Habermas: For A Democratic Polarisation: How To Pull The Ground From Under Right-wing Populism. In: socialeurope.eu, 17. November 2016. URL: https://www.socialeurope.eu/2016/11/democratic-polarisation-pull-ground-right-wing-populism/ (last accessed: 2017-01-02).
    [2] Wolfgang Michal: Kein Selbstläufer. In: freitag.de, 28 Dezember 2016. URL: https://www.freitag.de/autoren/wolfgang-michal/kein-selbstlaeufer (last accessed: 2017-01-02).

  3. Mehr Union wagen!

    Der Autor dieser Zeilen ist ein Kind der alten Bundesrepublik, eher Atlantiker als Gaullist, Nutznießer der sozialdemokratischen Bildungsexpansion der 1970er Jahre und politisch sozialisiert während der Kanzlerschaft Helmut Kohls. Von den sechs Männern in der Großvatergeneration unserer Familie sind drei nicht und einer spät aus dem Krieg zurückgekehrt.

    Mein EU-Narrativ heißt Frieden. Es enthält die wichtigen Elemente Westbindung und Rückkehr in die Völkerfamilie, Aussöhnung mit den Nachbarn und wirtschaftliches Wachstum.

    Der Vergemeinschaftung der Montanindustrie sollte mit der Europäischen Politischen Gemeinschaft und der Europäischen Verteidigungsgemeinschaft der große Wurf folgen; bekanntermaßen musste wegen der Ablehnung durch die französische Nationalversammlung der vom belgischen Außenminister Spaak erdachte Weg der sektoralen Integration in kleinen Schritten begangen werden. Dieser technokratische Ansatz führte nach einer gewissen Zeit in die damals so genannte Eurosklerose, die nur durch politische Schritte hin zur immer engeren Union überwunden werden konnte. Das Integrationsnarrativ gewann neuerlich Kontur, die kontinuierlich formulierten Beitrittswünsche der europäischen Staaten belegten die Gesamtattraktivität des “Pakets Europa” mit Binnenmarkt, Strukturfonds und Modernisierungseffekten in Recht und Gesellschaft.

    Dieser neofunktionalistischen, später supranationalen Perspektive steht der Intergouvernementalismusansatz gegenüber, der die Bewahrung der mitgliedstaatlichen Souveränität in den Vordergrund rückt. Wenn und soweit der “permissive consensus” zugunsten der EU stagniert oder gar absinkt, gewinnt die nationalstaatliche Legitimität an Zustimmung.

    Als völkervertraglich begründete, zwischenstaatliche Integrationsgemeinschaft muss die EU diese beiden Ansätze gleichsam naturgegeben miteinander verbinden und institutionell und politisch in Ausgleich bringen. Hierzu enthalten die Verträge ausbalancierte Regelungen, die eine Majorisierung durch einzelne, große Mitgliedstaaten ausschließen und gleichzeitig kleinen und mittleren Staaten eine überproportional gewichtete Stellung einräumen. Das gegenüber den Römischen Verträgen extrem aufgewertete Europäische Parlament ergänzt die demokratische Legitimation der gemeinsam im Rat handelnden Regierungen der Mitgliedstaaten durch von den Bevölkerungen der Mitgliedstaaten direkt gewählte Abgeordnete, die im ordentlichen Rechtssetzungsverfahren, also bei der Masse der Unionsrechtsakte, gleichberechtigt mitwirken.

    Die Friedensursächlichkeit der Europäischen Union beginnt im “Easy-Jet-Europa” (Timothy Garton Ash) immer stärker zu verblassen, der Zusammenschluss des Wirtschaftsraums hingegen bleibt angesichts der globalisierten Weltwirtschaft überwiegend akzeptiert – nicht zuletzt aufgrund der erreichten Standards im Arbeitsrecht, Verbraucher-, Umwelt- und Gesundheitsschutz. Der Versuch, über die Währungsunion die politische Einigung zu beschleunigen, darf hingegen als gescheitert angesehen werden, wohingegen der Komfortfaktor der gemeinsamen Währung von den Bürgern ebenso geschätzt wird wie das Reisen im Schengen-Raum.

    Eine “Einigung” Europas im Wege einer hegemonialen Lösung – versucht vom napoleonischen Frankreich, dem Deutschen Reich unter der Obersten Heeresleitung und erneut unter Adolf Hitler sowie von der UdSSR – hat sich jeweils nicht als dauerhaft erwiesen und entbehrte der Legitimation. Die imperiale Lösung nach österreichischem, später österreich-ungarischem Modell erwies sich gegenüber den Anbindungen des Nationalismus als zu schwach. Mir erscheint die unionale Lösung demgegenüber eindeutig vorzugswürdig. Ihr bündischer Charakter ermöglicht eine partnerschaftliche Organisation von in Größe, Einwohnerzahl, Wirtschaftskraft und Militärmacht unterschiedlichen Mitgliedern, wobei Tiefe und Breite der Integration Gegenstand politischer Aushandlungsprozesse bleiben.

    Nobody’s perfect – dies gilt natürlich auch für die Europäische Union. Bürokratisierung, Schwerfälligkeit und Intransparenz von Entscheidungsprozessen sowie Dominanzgebaren und Blockadehaltungen der Mitgliedstaaten sind hier ebenso zu nennen wie das vielbeschworene Demokratiedefizit. Hierzu ist festzuhalten, dass der Demokratisierungsgrad für einen zwischenstaatlichen Zusammenschluss enorm hoch ist; wer hier einen weiteren Ausbau fordert, wird sich einer stärkeren Machtkonzentration auf Seiten der Union kaum verschließen können – eine vollständig parlamentarisierte Union braucht eine verantwortliche Unionsregierung und verweist die Mitgliedstaaten in eine gliedstaatliche Position.

    Elitenkritik ist populär und meist wohlfeil. Europa braucht Engagement. Dies kann von allen BürgerInnen mit geringem Aufwand bei den Wahlen zum Europäischen Parlament gezeigt werden, ist aber auch andernorts erforderlich und möglich: Brüssel-Bashing kann von uns allen im Kollegen- und Familienkreis argumentativ zurückgewiesen werden. Nicht selten verschanzen sich die Regierungen bei unpopulären Entscheidungen hinter der EU, als ob sie an deren Zustandekommen unbeteiligt gewesen wären. Der angeblich aufgeblähte Beamtenapparat erweist sich bei genauem und informierten Hinsehen als angemessen, die Beitragszahlungen fließen an die Mitgliedstaaten und ihre Bürger, wovon auf Umwegen auch die Nettozahler profitieren. Der Brexit hat offenbart, wie gering vermeintlich gigantische Einsparpotentiale tatsächlich sind. Die inkonsistente Außenpolitik der Union liegt in den oftmals divergierenden geo-, macht- und wirtschaftspolitischen Interessen der Mitglieder begründet, die angesichts nach wie vor intergouvernementalen Charakters der Gemeinsamen Außen- und Sicherheitspolitik des in vielen Fällen nur einen Minimalkonsens zulassen. Oft sind es also die mitgliedstaatlichen Regierungen und Bevölkerungen, denen gleichsam das nationalstaatliche Hemd näher ist als der unionale Rock.

    Bleibt die Frage, ob das Modell der unionalen Kooperation als solches ausgedient hat angesichts der Renaissance neo-imperialer Entwürfe in Moskau und Peking, der Attraktivität autoritärer Regierungsstile in Ankara, Budapest und Warschau, jeweils verbunden mit traditionellen Gesellschaftsmodellen. Den Stürmen der Zeit in kleinen Wagenburgen trotzen zu wollen, erscheint bei genauem Hinsehen als aussichtsloses Unterfangen. Partnerschaft mit Imperien ist für kleine und mittelgroße Einzelstaaten wie die Staaten Europas eher ein theoretisches Modell, abhängig von der Gnade und den Interessen des Imperiums. Die Europäische Union als bedeutender Markt, als vielfältiges Netzwerk von kreativen Orten und Köpfen, als lebenswerter Raum der Freiheit, der Sicherheit und des Rechts ist hier gegenüber jedem Mitgliedstaat klar im Vorteil. Sie sollte von uns Bürgern als unschätzbarer Gewinn betrachtet werden. Krähwinkels Schreckenstage, Erbfeindschaften und Pufferzonen sind glücklicherweise überwunden. Vielfältig ausgeprägte Freiheiten und auf mehreren Ebenen gestaffelte Rechtsstaatlichkeit sind von hohem Wert für jeden Einzelnen. Um all dies muss im Plébiscite de tous les jours gerungen werden, es muss gegen Lobbyinteressen und populistische VereinfacherInnen verteidigt und vor Alltagstrott und Verfettungstendenzen bewahrt werden. Aber das ist es wert, denn Europa ist unsere Zukunft.

  4. Author’s Reply

    The legitimacy problems of the EU are serious and need to be addressed by the political elites of the EU, especially when faced with hardcore populism across the EU and across the Atlantic.
    Still, despite many current challenges the EU is likely to continue its existence, since modern institutions have a strong incentive to survive. Thus, a probable development of the current poly-crisis of the EU would be the further growth of variable geometry, that is various areas of differentiated integration reflecting varying will of the member states to integrate. In fact, it has already become one of the most defining features of the European integration, where opting-outs clauses have been officially negotiated for decades. In addition to the formal opt-outs, practices of tolerating of certain institutional exceptions ensued. While, for instance, Denmark has successfully negotiated its way out of the Eurozone, Sweden did not but the keeping of its own currency has been tolerated by the European Commission.

    Next to legitimacy crisis, the other main challenge of the EU is its fragmentation into regional blocs including Southern Europe, Scandinavia, Central and Eastern Europe etc. There are two main instruments that can be used to prevent this.

    First, the EU should revive multilateral institutions that cut across regional cleavages. Such an example is the Weimar Triangle that was created by Germany, France and Poland in 1991 to facilitate Poland’s integration with the Western institutions but remained quite inactive in recent years.

    Second, the EU elites should put further democratization of the EU on the agenda, as one of the main reasons for the increasing political support for eurosceptic populist parties in almost every member state are limited opportunities of political participation in the EU affairs for average citizens.

    A new European convention could be an appropriate platform for reflecting on such reforms. Modelled after the Convention on the Future of Europe in 2001-2003, which saw participation of a variety of actors representing governments, parliaments and civil society, it could give the EU a new legitimacy boost.

Pin It on Pinterest