Wrocław re-read…

Breslau – neu gelesen … | Wrocław ponownie odczytany …

 


W dziejach miast można dostrzec różne cezury, przywołujące wydarzenia polityczne, kulturalne, czy gospodarcze. Sygnalizują sytuację graniczną, dostrzeganą współcześnie lub po wielu dekadach. Wskazanie konkretnej cezury jest z jednej strony manifestacją końca, a z drugiej ogłoszeniem kolejnego początku. Jest przejściem z jednej epoki do drugiej, przekroczeniem niewidzialnej najczęściej granicy.

Historii nie można wymazać

Jednak nawet najgłośniej akcentowany nowy początek nie jest unieważnieniem przeszłości. Nie można zerwać z historią i jej dorobkiem (lub ciężarem), co najwyżej można starać się je pomijać, ignorować, w najgroźniejszym przypadku – unicestwiać. Mimo to historia wcześniejszego okresu jest nadal obecna, wychyla się z różnych kątów i zakamarków, przypomina o sobie materialną spuścizną. Potrafi też powrócić – jako piękna opowieść lub wyrzut sumienia – i unieważnić wszystkie próby jej wymazania.

Historia o wielu cezurach

Wrocław, (dolno)śląska metropolia, przeżył w swych dziejach niejeden etap. Niejedną epokę. O tych jego meandrach jego 1000-letnich dziejów świadczą różne wersje nazw miasta, zmienność przynależności państwowej, składu narodowego mieszkańców. Jedną z najbardziej radykalnych cezur w dziejach miasta był bez wątpienia rok 1945. Poważnie zniszczone w wyniku walk o Festung Breslau miasto, znalazło się w granicach państwa polskiego. W następnych latach nastąpiła całkowita wymiana ludności.

Miasto obce mieszkańcom

Dotychczasowi mieszkańcy musieli opuścić miasto i cały region, ich miejsce zajęli nowi, przybysze z różnych stron Polski, w tym Kresów Wschodnich II RP. Pierwsze dekady nowej epoki to okres zdominowany przez zasiedlenie i odbudowę miasta, a także próbę nadania jego dziejom nowej interpretacji (repolonizacja, “powrót do Macierzy”). Dla wielu przybyszy było to dość długo “obce miasto” (Gregor Thum).[1]

Nowe podejście do miasta i jego historii

Dopiero z biegiem lat zaczęło pojawiać się zainteresowanie dla przeszłości przed 1945 r. Powstały pierwsze inicjatywy, które stawiały sobie za cel zwrócenie uwagi nowych mieszkańców na historyczną, wielonarodową spuściznę Wrocławia. W latach 80. XX wieku dyskutowano na ten temat w pewnych kręgach dość intensywnie, szukano rozwiązań, które miały uwrażliwić wrocławską społeczność na to dziedzictwo. Dyskusje te nie byłyby możliwe bez podważenia tzw. mitu piastowskiego, które dotąd forsowały władze komunistyczne.[2]

Przestrzeń i czas

“W przestrzeni czytamy czas”. To określenie niemieckiego historyka, Karla Schlögela trafnie opisuje obecną sytuację.[3] Po przełomie 1989 r. Wrocław w raz z jego wielowiekową schedą traktowany jest jako część wspólnego dziedzictwa europejskiego (Marek Zybura), a podjęte wtedy próby “odczytania” jego historii trwają dalej.[4] Warunkiem było pokonanie ostrych granic narodowych, zwrócenie uwagi na wielowątkowość bogatego dziedzictwa kulturowego i wynikające z tego konsekwencje dla współczesnych wrocławian.

Kto “stworzył” Wrocław

Dzisiaj miasto szczyci się – i słusznie – wieloma zabytkami. To nieme, ale jakże wymowne pomniki dawnych epok. W ich powstaniu udział miały różne narodowości. Można to potraktować w kategoriach swego rodzaju cudu, że w miejsce “obcych” zabytków, nie postawiono domów z płyty, nie powstało miasto z centrum zabudowanym blokowiskami. Czy była to zasługa Niemców? Miasto odbudowali przecież Polacy. Ale czy są to zabytki polskie? Myślę, że tak stawiane pytania do niczego obecnie nie prowadzą. A może to właśnie genius loci tego miejsca sprawia, że wysiłki jednych, zabytki drugich mogą ze sobą wzajemnie współżyć i prowadzić dialog ponad granicami i ponad czasem?

Nowa kulturalna genealogia Wrocławia

Zgadzam się z prof. Andrzej Zawadą, który w podsumowaniu do eseju o poniemieckości tak napisał: “(…) Poniemieckość, jako składnik kulturowy współczesności, nie tylko nie wywołuje sprzeciwu i nie razi, ale że jej odrębność, a tym bardziej obcość, nie jest już społecznie dostrzegana. Na początku XXI wieku obserwujemy zjawisko identyfikacji z miejscem, bez potrzeby definiowania kulturowej genealogii tego miejsca”.[5]

____________________

Literatura

  • Mühle Eduard, Breslau. Geschichte einer europäischen Metropole. Böhlau, Köln 2015.
  • Schlögel Karl, Im Raume lesen wir die Zeit. Über die Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, München 2003.
  • Thum Gregor, Obce Miasto. Wrocław 1945 i potem, Wrocław 2007.

External links

____________________

[1] Gregor Thum, Obce Miasto. Wrocław 1945 i potem, Wrocław 2007.
[2] O micie piastowskim zob. Jerzy Strzelczyk, Die Pisten – Tradition und Mythos in Polen, w: Mythen in Geschichte und Geschichtsschreibung aus polnischer und deutscher Sicht, hrsg. von Adelheid von Saldern, Münster 1996, s. 113-131 i Wojciech Kunicki, Śląsk, w: Polacy i Niemcy. Historia. Kultura. Polityka, pod red. Andreasa Lawatego i Huberta Orłowskiego, Poznań 2003, s. 205-216.
[3] Karl Schlögel, Im Raume lesen wir die Zeit. Über die Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, München 2003.
[4] Marek Zybura, Niemieckie dziedzictwo kulturowe w Polsce, w: Polacy i Niemcy. Historia. Kultura. Polityka, pod red. Andreasa Lawatego i Huberta Orłowskiego, Poznań 2003, s. 160-169.
[5] Andrzej Zawada, Poniemieckość, w: Drugi Breslaw, Wrocław 2015, s. 106.

____________________

Zdjęcie
Fontanna Szermierza (1904) przed Gmachem Głównym Uniwersytetu Wrocławskiego © Krzysztof Ruchniewicz 2015.

Zalecany sposób cytowania
Ruchniewicz, Krzysztof: Wrocław ponownie odczytany… In: Public History Weekly 3 (2015) 36, DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2015-4863.

Copyright (c) 2015 by De Gruyter Oldenbourg and the author, all rights reserved. This work may be copied and redistributed for non-commercial, educational purposes, if permission is granted by the author and usage right holders. For permission please contact: elise.wintz (at) degruyter.com.

In the history of various cities, one can observe many examples of turning points that remind us of these cities’ political, cultural, or economic situation. They represent borderline situations that can still be seen today, even after many decades. The indication of certain break is, on the one hand, a demonstration of an end and, on the other, a declaration of a new beginning. It is the transition from one era to another, the crossing of an often invisible border.

History cannot be erased

However, even the most noticeable new beginning is not necessarily the abolishment of the past. One cannot be totally separated from history’s accomplishments (or its burdens); the least one can do is to try to escape, ignore or, in the worst-case scenario, – annihilate it. Nevertheless, the history of an earlier era will be still present, discernible in various nooks and crannies, with its material legacy constantly reminding us of the past. It can also return – as a stunning story or one of remorse – and confront all the trials of its elimination.

History of many turning points

Wroclaw, a metropolis in Lower Silesia, has endured many epochs in its history. Its numerous names illustrate its meanders during its 1000-year history, its many political affiliations, or the national identity of its residents. One of the most radical breaks in the history of the city was, without a doubt, the year 1945. Badly destroyed as a result of the battle of the Festung Breslau, the city eventually found itself within Polish borders. A total exchange of population took place during the following years.

A city foreign to its residents

Previous residents were forced to leave the city and the entire region. They were replaced by new inhabitants arriving from different parts of Poland, including the Eastern borderlands of the inter-war Republic of Poland. The first decades of the new era were characterized by repopulation, rebuilding of the city, as well as attempts of to give its history new interpretations (a new polonization, “the return to the Motherland”). However, the city remained a “foreign city” to many of the newcomers for a long time (Gregor Thum).[1]

The new approach to the city and its history

A greater interest in Wroclaw’s prewar history started to emerge as the years passed. The first initiatives were formed. They aimed to focus the new residents’ attention on Wroclaw’s historical and multinational tradition. In the 1980s, the discussions mainly concerned new ideas that aimed at sensitizing Wroclaw’s population to its heritage. However, the discussions would not have been possible without the step-wise abandonment of the so-called myth of the Piasts, which had, until then, been advocated by the communist authorities.[2]

Space and time

“In space we read time” is a saying of the German historian, Karl Schlögel, that describes the present situation best.[3] After 1989, Wroclaw and its centuries-old heritage were treated as a part of the common European heritage (Marek Zybura), but the attempts, initiated at that time, to “interpret” its history are still taking place.[4] The aim was to break away from the focus on national borders and pay more attention to the multi-layered and rich cultural heritage and the effect it has on modern residents of Wroclaw.

Who “created” Wrocław?

Nowadays the city is, quite rightly so, very proud of its monuments. They are its significant memorials of past epochs. Many nationalities contributed to their existence. The very fact that apartment buildings did not replace these historical sites might be considered as a kind of a miracle. Do we owe this to the Germans? The city was restored by its Polish residents, but are the monuments Polish? It is my belief that putting forward such questions is meaningless. Perhaps it is the genius loci of this place that makes it possible for the monuments of others to actually mutually coexist and engage in a dialog beyond borders and time?

The new cultural genealogy of Wroclaw

I agree with Andrzej Zawada, who wrote in his essay on the post-German present (poniemieckość): “(…) The post-German present, as a cultural component of the present day, not only does not cause resistance or objection, but also its distinctness, or even foreignness, is not socially relevant. At the beginning of the twenty-first century, we observe the phenomenon of identification with a place without the need for defining the cultural genealogy of this place.“[5]

____________________

Literature

  • Mühle Eduard, Breslau. Geschichte einer europäischen Metropole. Böhlau, Köln 2015.
  • Schlögel Karl, Im Raume lesen wir die Zeit. Über die Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, München 2003.
  • Thum Gregor , Die fremde Stadt. Breslau 1945, Berlin 2003.

External links

____________________

[1] Gregor Thum, Uprooted: How Breslau became Wroclaw, Princeton 2011.
[2] About the myth of the Piasts, see: Jerzy Strzelczyk, Die Piasten – Tradition und Mythos in Polen, in: Mythen in Geschichte und Geschichtsschreibung aus polnischer und deutscher Sicht, ed. by Adelheid von Saldern, Münster 1996, p. 113-131 and Wojciech Kunicki, Śląsk, in: Polacy i Niemcy. Historia. Kultura. Polityka, ed. by Andreas Lawaty and Hubert Orłowski, Poznań 2003, p. 205-216.
[3] Karl Schlögel, Im Raume lesen wir die Zeit. Über die Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, München 2003.
[4] Marek Zybura, Niemieckie dziedzictwo kulturowe w Polsce, in: Polacy i Niemcy. Historia. Kultura. Polityka, ed. by Andreasa Lawaty and Hubert Orłowski, Poznań 2003, pp. 160-169.
[5] Andrzej Zawada, Poniemieckość, in: Drugi Breslaw, Wrocław 2015, p. 106.

____________________

Image Credits
The Swordsman Fountain (1904) in the front of Main University Building © Krzysztof Ruchniewicz 2015.

Recommended Citation
Ruchniewicz, Krzysztof: Wrocław re-read… In: Public History Weekly 3 (2015) 36, DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2015-4863.

Copyright (c) 2015 by De Gruyter Oldenbourg and the author, all rights reserved. This work may be copied and redistributed for non-commercial, educational purposes, if permission is granted by the author and usage right holders. For permission please contact: elise.wintz (at) degruyter.com.

In der Geschichte der Stadt kann man unterschiedliche Zäsuren erkennen, die uns die politischen, kulturellen und wirtschaftlichen Ereignisse in Erinnerung rufen. Sie signalisieren die Grenzsituation, die gegenwärtig oder erst nach vielen Dekaden wahrgenommen wird. Eine Zäsur markiert ein Ende und ein Neuanfang. Es ist ein Übergang von einer Periode in eine andere, ein Überschreiten einer oft unsichtbaren Linie..

Geschichte lässt sich nicht auslöschen

Der laut verkündete Neubeginn ist keine Absage an die Vergangenheit. Man kann sich von der Geschichte nicht trennen, nicht von ihrem Erbe (und/oder ihrer Last). Die Geschichte kann man übergehen, ignorieren und im schlimmsten Fall – auslöschen. Trotzdem bleibt die Geschichte der früheren Epochen immer noch präsent, sie zeigt sich in unterschiedlichen Ecken und Winkeln. Sie erinnert ständig an ihr materielles Erbe. Die Geschichte kann als eine schöne Geschichte oder als schlechtes Gewissen zurückkehren – und alle Versuche sie auszulöschen, sind vergeblich.

Geschichte voller Zäsuren

Breslau, die (nieder-)schlesische Metropole, erlebte in ihrer Geschichte unterschiedliche Epochen. Von den Mäandern seiner 1000-jährigen Geschichte zeugen die verschiedenen Namen der Stadt, die Zugehörigkeit zu unterschiedlichen Staaten und die wechselnde Zusammensetzung seiner Bevölkerung. Eine der radikalsten Zäsuren in der Geschichte der Stadt war zweifelsohne die des Jahres 1945. Die infolge der Kämpfe um die Festung Breslau völlig zerstörte Oderstadt fand sich in den neuen Grenzen des polnischen Staates wieder. In den Jahren darauf folgte ein kompletter Bevölkerungsaustausch.

Eine den EinwohnerInnen fremde Stadt

Die bisherigen Einwohner mussten die Stadt und die Region verlassen, ihren Platz haben neue, aus unterschiedlichen Teilen Polens stammende Menschen eingenommen, auch solche aus den Ostgebieten Polens. Die ersten Jahrzehnte der neuen Epoche waren durch die Ansiedlung und den Wiederaufbau der Stadt sowie den Versuch geprägt, ihrer Geschichte eine neue Interpretation zu geben (Repolonisierung, “Rückkehr ins Mutterland”). Für viele neue Ansiedler war die Stadt lange Zeit eine “fremde Stadt” (Gregor Thum).[1]

Ein neuer Zugang zur Stadt und ihrer Geschichte

Erst im Laufe der Jahre erwachte das Interesse für die Vergangenheit von vor 1945. Es entstanden erste Initiativen, die sich zum Ziel setzten, die Aufmerksamkeit der neuen Einwohner auf das historische, multiethnische Erbe Wroclaws zu lenken. In den 1980er Jahren diskutierte man u.a. in den Kreisen der Kunsthistoriker intensiv darüber und suchte nach Lösungen, wie man die heutigen EinwohnerInnen für dieses Erbe interessieren könnte. Diese Diskussionen wären ohne die schrittweise Aufgabe des sogenannten Piasten-Mythos (Rückkehr in urpolnische Gebiete), der zuvor von den kommunistischen Machthabern forciert wurde, nicht möglich gewesen.[2]

Raum und Zeit

“Im Raume lesen wir die Zeit”. Die Anwendung dieses methodologischen Zugriffs des deutschen Historikers Karl Schlögel auf die Geschichte der Stadt trifft ihre heutige Situation gut.[3] Nach der Wende des Jahres 1989 wurde Wroclaw mit seinem jahrhundertealten Erbe als Teil eines gemeinsamen europäischen Kulturerbes (Marek Zybura) gesehen und die damals unternommenen Versuche, die Stadt neu zu lesen, dauern immer noch an.[4] Bedingung hierfür war die Überwindung der scharfen nationalen Grenzen und die Lenkung der Aufmerksamkeit auf das reiche, multiethnische Kulturerbe und die daraus resultierenden Konsequenzen für die heutigen BewohnerInnen.

Wer hat Breslau “gemacht”?

Heute rühmt sich die Stadt zu Recht ihrer Sehenswürdigkeiten. Es sind die stummen, aber sehr vielsagenden Denkmäler der vergangenen Epochen. An ihrer Entstehung waren unterschiedliche Nationen beteiligt. Man kann es als ein Wunder bezeichnen, dass an Stelle der “fremden” Sehenswürdigkeiten keine Plattenbauten errichtet, sondern das alte Stadtzentrum mit großer Pietät nach alten Plänen wiederaufgebaut wurde. War das ein Verdienst der Deutschen? Die Stadt bauten die Polen auf. Sind es deshalb polnische Sehenswürdigkeiten? So gestellte Fragen führen uns nicht weiter. Vielleicht bewirkt der genius loci, dass die Anstrengungen der Einen um die Sehenswürdigkeiten der Anderen einen gemeinsamen Dialog über die nationalen Grenzen hinweg ermöglichen.

Eine neue kulturelle Genealogie für Breslau

Ich stimme Andrzej Zawada zu, der in seinem Essay über die deutsche Vergangenheit der Stadt “poniemieckość” (postdeutsche Gegenwart) folgendes schrieb: “‘Poniemieckość’, als ein Element der heutigen Kultur, löst weder Widerspruch aus noch stört es uns, es wird als gesellschaftlich nicht relevant angesehen. Am Anfang des 21. Jahrhunderts beobachten wir eine Identität mit dem Ort, ohne dass wir die kulturelle Genealogie dieses Ortes neu definieren müssen”.[5]

____________________

Literatur

  • Mühle Eduard, Breslau. Geschichte einer europäischen Metropole. Böhlau, Köln 2015.
  • Schlögel Karl, Im Raume lesen wir die Zeit. Über die Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, München 2003.
  • Thum Gregor , Die fremde Stadt. Breslau 1945, Berlin 2003.

Externe Links

____________________

[1] Gregor Thum, Die fremde Stadt. Breslau 1945, Berlin 2003.
[2] Zu Entstehungsgeschichte des Piasten-Mythos vgl. Jerzy Strzelczyk, Die Pisten – Tradition und Mythos in Polen, in: Mythen in Geschichte und Geschichtsschreibung aus polnischer und deutscher Sicht, hrsg. von Adelheid von Saldern, Münster 1996, S. 113-131 und Wojciech Kunicki, Schlesien, in: Deutsche und Polen. Geschichte. Kultur. Politik, hrsg. von Andreas Lawaty und Hubert Orlowski, München 2003, S. 182-193.
[3] Karl Schlögel, Im Raume lesen wir die Zeit. Über die Zivilisationsgeschichte und Geopolitik, München 2003.
[4] Marek Zybura, Das deutsche Kulturerbe in Polen, in: Deutsche und Polen. Geschichte. Kultur. Politik, hrsg. von Andreas Lawaty und Hubert Orlowski, München 2003, S. 144-153.
[5] Andrzej Zawada, Poniemieckość, in: Drugi Breslaw, Wrocław 2015, S. 106

____________________

Abbildungsnachweis
Der Fechterbrunnen (1904) vor dem Universitätsgebäude in Wrocław © Krzysztof Ruchniewicz 2015.

Empfohlene Zitierweise
Ruchniewicz, Krzysztof: Breslau – neu gelesen…  In: Public History Weekly 3 (2015) 36, DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2015-4863.

Copyright (c) 2015 by De Gruyter Oldenbourg and the author, all rights reserved. This work may be copied and redistributed for non-commercial, educational purposes, if permission is granted by the author and usage right holders. For permission please contact: elise.wintz (at) degruyter.com.


Categories: 3 (2015) 35
DOI: dx.doi.org/10.1515/phw-2015-4863

Tags: , , , ,

1 reply »

  1. Turning Breslau into Wrocław

    In his contribution to the debate Krzysztof Ruchniewicz provides an interesting account of how the Polish population of Wrocław, the former German city of Breslau, have dealt with the past of the city. As he stresses, they have managed, over time, to turn this once-foreign city into their own. And, as the polls invariably demonstrate, the present-day inhabitants of Wrocław identify with their city in a way which is unparalleled by any other urban centre in Poland.

    As our mutual colleague Andrzej Zawada once observed, for many new Breslauers the city’s past did, and perhaps still does, not really matter. The city is for them nothing but a dwelling place. However, for a significant part of its new inhabitants, the past of the city they live in is an issue to be dealt with. Some of them have chosen to approach the problem by denying its German past, even if, in order to sustain such a belief, they have to struggle against the evidence of their own daily experience. Such an attitude is now almost completely extinct among Wroclawians, though perhaps a tiny minority persists in it.

    As Ruchniewicz writes, the now dominant attitude is an honest and sincere recognition of the city’s past. There were many factors contributing to this. I do not pretend to be able to catalogue them all. I believe that one of the most significant of them was the fact that towards the end of the Second World War the city was almost completely ruined due to the savage madness of the Nazi regime, and that it is Polish settlers who had to rebuild it from ashes. By stressing this fact, I want to say that the present-day spiritual, intellectual and cultural claim of the Polish inhabitants to the city received a very strong support from their own huge reconstructive effort in bringing the once desolated city back to the now vibrant life. They now feel that they genuinely deserve the city even if before 1945 it did even occur to any of them that the city may become Polish; after all, it was allotted to them by the orders of Stalin.

    What needs to be stressed also is that, despite major difficulties, the present-day Wroclawians continue to work very hard in order to demonstrate that they are good hosts and managers of the city. Thanks to this, Breslau-turned-Wrocław became a laboratory in which Polish culture imported from the Eastern Borderlands flourished on a substrate of material heritage left behind by the Germans and has undergone a metamorphosis into a unique cultural formation. The conglomerate of such feelings has become a soil upon which a specific attitude of assuredness among contemporary Wrocławians grew: they now feel they are fully entitled to call the former German Breslau by its Polish name Wrocław. This assuredness contributes both to their self-confidence in confronting its former German inhabitants, as well as in their acknowledging its German past.

    Today’s Wrocław remains a cultural laboratory, where the identity of its residents undergoes metamorphoses under the influence of new ideas, which the people of Wrocław absorb with greater openness than people in other regions of Poland. On the soil of diversity of the Poles who in 1945 came to live in the city, there grew also a welcoming attitude. Scarred by their history, the Polish inhabitants of Wrocław, whose ancestors were forced to leave their homes, living in a city of an expelled people, have turned this city into the most inclusive one among Polish cities. This is the feature of the local population which I have stressed while writing the successful bid of Wrocław for the title of the European Capital of Culture 2016.

    The picture, however, is not all roses. For the atmosphere of expectation for the next year’s festival of culture is now being spoiled by the growing number of incidents which testify to a steep rise in the local xenophobia, anti-Semitism and nationalism. Indeed: just last week a monument of tolerance has been erected in the city, while the very next day a horrific scene of an anti-Muslim demonstration unravelled, during which an effigy of Jew has been burned. Few days later, a first showing in a local theatre has been threatened by a group of misguided radicals who, following an unfounded gossip, wanted to prevent the theatre from performing. Such incidents, together with numerous former ones of similar nature, suggest that the belief in the inclusiveness of the residents of Wrocław may be much exaggerated. Some newspapers even now write about Wrocław as a stronghold of neo-Nazism.

    I continue to believe that the vast majority of the people remain tolerant and welcoming, and they will remain so in the future. Yet I also believe that significance of such xenophobic incidents should not be underestimated. First of all, one has to point out that the populist, nationalist and xenophobic rhetoric of the country’s leading politicians not only encourages such scandalous acts among their followers, but, through their political canonisation, it extends an umbrella of protection above them, even if when they cross the limit of an acceptable political debate. It is an unspeakable shame that some descendants of the victimised nation are now helping themselves to the murderous ideology of their former oppressors.

    Secondly, and more importantly, however, I believe that the danger of such politics should be seen precisely from the point of view of such cities like Wrocław which, very few decades back, fell a victim of politicians who employed much the same rhetoric. I would not like to see this city, in which I have chosen to live, paying the same price yet again.

Pin It on Pinterest